Aktualności / Osadzona jak dęby
Osadzona jak dębyBudynek Szkoły Podstawowej nr 406 w warszawskiej Białołęce powstał jako rezultat prawidłowo przeprowadzonej procedury wyłonienia projektu w drodze konkursu architektonicznego. Mimo że jest to jedyna forma, dzięki której można otrzymać rozwiązania jakościowe, zdecydowana większość podobnych inwestycji w Polsce powstaje w oparciu o procedury, które ignorują kryteria jakości. Wzorowy obiekt zaprojektowany przez pracownię Bujnowski Architekci zdobył wyróżnienie w XXIX konkursie Polski Cement w Architekturze.

Przy okrążaniu wolnym spacerem nowego budynku zbudowanego na północy Warszawy przychodzi do głowy dziwne pytanie, czy to możliwe, że szkoła powstała zaledwie dwa lata temu. Idziemy w cieniu starych dębów i innych dojrzałych drzew, które rosną prawie przy samych ścianach budynku. Wysokie drzewa flankują szeroki portal wejściowy, więc jesienią betonowa posadzka prowadząca do drzwi tonie w suchych liściach. Skupiska dorodnych drzew stoją w głębi trzech dziedzińców, wspaniale zacieniając duże okna klasowe otwarte na południowy wschód. Długi budynek prawie dotyka, swoją najdalej wysuniętą częścią, dzikiego lasu łęgowego, typowego dla brzegów Wisły, a sama rzeka, oddzielona wałem, płynie na wyciągniecie ręki, czterysta metrów stąd. Szkoła sprawia wrażenie, jakby stała w tym miejscu nie od chwili, ale od bardzo dawna, a przyroda, trochę sterowana przez człowieka, obrastała ją przez lata, może dziesięciolecia i dopiero dziś w pełni dopełniła architekturę naturalnym krajobrazem. W rzeczywistości było odwrotnie. Stoimy przy budynku doskonale osadzonym, respektującym otoczenie natury i czerpiącym z niego wszystkie żywotne treści. Budynku, który, pozostając przy metaforach przyrodniczych, zamiast fundamentów zapuścił w głąb ziemi własne korzenie. Poczucie osadzenia wzmacnia bardzo spokojna forma, która podąża za kształtem działki, obniżającej się w stronę Wisły. Jeszcze jedno osobliwe zjawisko powoduje, że budynek wydaje się wrastać w przyrodę. Stosunkowo duża szkoła, długa na około sto pięćdziesiąt metrów, rozpoczyna się krótszą fasadą przy ulicy Świderskiej a kończy fasadą takiej samej szerokości, zamykającą budynek od strony lasku nad rzeką. Idąc wzdłuż dłuższej fasady, rozczłonkowanej, podzielnej na bloki i zielone dziedzińce, stopniowo przekraczamy granicę jak gdyby dwóch światów. Wyraźnie zostawiamy za sobą hałasy i aurę miasta; wchodzimy w strefę ptasich odgłosów i klimatu roślinności terenów zalewowych. Nawet powietrze wydaje się troszeczkę bardziej rześkie. Ta zaskakująca zmiana ma miejsce w czasie zaledwie trzech-czterech minut drogi.
•

Gdyby architekci rysowali projekty ołówkiem, czego nie można wykluczyć, pierwsze szkice szkoły w Białołęce mogłyby wyglądać następująco: wprawna ręka prowadzi rysik łukami i zakosami, jako rodzaj slalomu na mapie, pomiędzy punktowo zaznaczonymi drzewami. Uszanowane dęby odgrywają w tej historii ważną rolę. W ten sposób byłyby wyznaczone wstępne, częściowo płynne granice kubatury. Ostatecznie jednak budynek nie ma żadnych cech meandrującej i pozbawionej formalnej dyscypliny architektury organicznej. Temperament i doświadczenie projektantów prowadzą ich w inną stronę. Hasło „szkoła wśród drzew” pozostało najważniejszą wytyczną, ale zostało zrealizowane w zdyscyplinowanej modernistycznej formie, a ocalałe drzewa znalazły dla siebie miejsce w geometrycznie wyciętych dziedzińcach, pomiędzy blokami-modułami, w których zaprojektowano sale lekcyjne. Szkoła pod pewnymi względami przypomina poważne budynki użyteczności publicznej jeszcze z okresu międzywojennego. Odniesieniem do przeszłości warszawskiego budownictwa jest nie tylko forma, ale również użycie na fasadach i we wnętrzach szarej cegły cementowej. Jest to materiał bardzo trwały, niewymagający renowacji, którego mistrzem był profesor Romuald Gutt, twórca odnoszący sukcesy przed drugą wojną światową. Później cegła cementowa, nazywana przez niektórych „ikonicznym materiałem” Warszawy, odeszła w zapomnienie. Od około dwudziestu lat jest z sukcesem reaktywowana. Piękną cechą tego materiału jest doskonałe komponowanie się z zielenią. Głęboka przestrzenna struktura ściany zbudowanej z szarych prefabrykatów powoduje, że budynki licowane betonową cegłą są poważne i stonowane w wyrazie. Materiał ten był oskarżany o surowość czy brak elegancji, ale pochopność takich ocen staje się jasna w okresie dominacji tynków lekkich-mokrych i systemowych fasad z tworzyw sztucznych. Obserwowanie na żywo relacji zachodzących między budynkiem szkoły nr 406 a jej najbliższym otoczeniem jest przyjemnością, przynosi ulgę i – mówiąc żartem – działa jak darmowy seans terapeutyczny, uspokajający nerwy.

•
Wielkie okna zostały wykonane w stolarce z naturalnego dębu o naturalnym wybarwieniu. Jest to rozwiązanie drogie, ale zostało zastosowane właśnie z uwagi na rangę szkoły jako obiektu publicznego. Tu wszystkie materiały mają się starzeć bardzo powoli. Zwieńczeniem podcieni w strefie wejściowej są potężne betonowe prefabrykowane belki. W belce zatopionej w fasadzie od strony ulicy Świderskiej widać odciśniętą w betonie cyfrę 406. Zostawiając belkę nad głową, zagłębiamy się w głęboki podcień, którego podniebienie zostało wyłożone listwami naturalnego drewna. Przejście zaprojektowano w północnym ramieniu szkoły (mieszczącym jedynie zaplecze techniczne). W ten sposób wysunięte ramię budynku separuje szkołę od odgłosów ulicy i umiejętnie formuje cichy frontowy dziedziniec. Niewielka różnica poziomów przed wejściem do szkoły pozwoliła wykreować mały amfiteatr, którego stopnie zostały zbudowane z betonowych prefabrykatów. Pozostałe posadzki na zewnątrz powstały z płukanego betonu wylewanego na budowie. Solidne, trwałe elewacje zostały podkreślone przez detale, w tym indywidualnie projektowane pochwyty. Drobniejsze elementy architektury czasem umykają naszej uwadze, schowane za głośniejszą melodią wielkich form. Warto wykazywać wobec nich czujność. Detale i wykończenia świadczą o staranności lub bylejakości procesu wykonawczego. Świadczą również o tym, czy projektanci naprawdę mieli wpływ na przeprowadzenie do końca jakościowych rozwiązań. Tak zwana optymalizacja kosztowa na różnych etapach procesu jest wielkim nierozwiązanym problemem polskiego budownictwa, jej ofiarą padają znane nazwiska i pracownie. Przywiązanie do bardzo starannego wykonawstwa, nie tylko w detalach, jest cechą pracowni Bujnowski Architekci. Pamiętamy doskonałą pod tym względem Izbę Pamięci przy Cmentarzu Powstańców Warszawy, która trzy lata temu zdobyła główną nagrodę w konkursie Polski Cement w Architekturze.
•

Szkoła jako temat projektowy nie ma rzecz jasna potężnego wymiaru symbolicznego, który powoduje, że prosta betonowa materia zostaje podniesiona, zaczarowana, przemieniona w alegoryczny monument. Jednak również w szkole nr 406, obiekcie podporządkowanym przede wszystkim funkcjonalności, można być mile zaskoczonym rozwiązaniami, które pokazują, że architektura bywa sztuką. Oto w tylnej części budynku została zbudowana zewnętrzna klatka schodowa z betonu. Konstrukcja prowadzi z poziomu ziemi na dach, gdzie powstało szkolne boisko, pełni więc rolę ewakuacyjną. Pozornie trywialny element został zaprojektowany i wykonany z niezwykłą pieczołowitością. Jest to wyrafinowana konstrukcja z betonu licowego barwionego na zielono, odwołująca się do motywów okrętowych, popularnych w okresie międzywojennym. Cienkie płyty dwóch spoczników i płyta zadaszenia zostały zaoblone, a wyniesiony daszek dumnie akcentuje narożnik budynku. Projektanci szkoły w Białołęce nazywają filigranową klatkę schodową „małym wyczynem wykonawczym”, również dlatego, że powstała w całości z betonu, a nie lekkich elementów stalowych. Przy tej okazji można zastanowić się nad szerszym zjawiskiem. Rzeczy piękne w przestrzeni publicznej (nie tylko w architekturze) pojawiają się dzięki wysiłkowi, który jest bezinteresowny. Przecież ta sama rzecz może być zaprojektowana pięknie albo tylko funkcjonalnie na poziomie zaledwie podstawowym, i pieniądze wcale nie muszą być czynnikiem decydującym. Decydujące są poczucie odpowiedzialności, kultura osobista projektantów, siła woli, która przezwycięża wszechobecną inercję; świadomość znaczenia własnej pracy i ostatecznie – talent. Unikając wielkich słów zaznaczmy jedynie, że pięknie zaprojektowany budynek szkolny karmi i kształtuje poczucie estetyki uczniów. Braki w tym zakresie są trudne do nadrobienia w wieku dorosłym.
•

Do zielonego otoczenia, które żyje w symbiozie z budynkiem, wrócimy na chwilę. Tymczasem wchodzimy do środka prowadzeni długim podcieniem. Centralnym punktem szkoły jest duży, wysoki na dwie kondygnacje hol, zamknięty konstrukcją przeszklonego dachu Przestrzeń wokół holu jest bardzo dobrze doświetlona i przede wszystkim łatwa do odczytania, intuicyjna, jeśli chodzi o komunikację prowadzącą do dalszych, wyróżnionych stref. Z poziomu otwartego, zapraszającego, w pewnym sensie egalitarnego holu przechodzi się bezpośrednio do pomieszczeń ogólnego przeznaczenia, jak stołówka z zapleczem kuchennym, szatnie, świetlice czy biblioteka. Również część administracyjna, odwiedzana przez rodziców, znajduje się blisko wejścia głównego. To ważne. Jak mówią osoby dobrze obeznane z codzienną praktyką funkcjonowania szkół, byłoby wskazane, aby pokoje, do których przychodzą interesanci z zewnątrz, znajdowały się blisko wejścia a nie, na przykład, na końcu czy w środku kompleksu szkolnego. Wtedy po prostu łatwiej jest sprzątać podłogi w sezonie od jesieni do wiosny. Projektując szkołę, trzeba mieć na uwadze praktyczne względy…

Specyficzna organizacja przestrzeni wewnątrz budynku jest efektem przede wszystkim osobliwego ukształtowania terenu. W poprzek długiej i wąskiej działki biegnie naturalna skarpa, a teren obniża się w stronę Wisły. Odpowiedzią na sympatyczną przypadłość natury było ukształtowanie budynku na półpoziomach. Dwie części szkoły są przesunięte wobec siebie w pionie o pół kondygnacji. Schody w holu prowadzą bezpośrednio pół piętra w dół do strefy przeznaczonej dla klas I-III i pół piętra w górę do strefy przeznaczonej dla klas IV-VIII. Schody zostały zaprojektowane prawie na całej szerokości wnętrza i służą w połowie komunikacji, a w połowie rekreacji. Siedziska w części rekreacyjnej są głębokie i zapraszające do odpoczynku. W tym miejscu, na szkolnej widowni albo rozkrzyczanej agorze można intensywnie spędzić całą przerwę. Podobne rozwiązanie spotykamy w korytarzach przy klasach. Przy wielkich oknach powstały parapety w formie niskich i głębokich wnęk wyłożonych drewnem. Te wnęki również funkcjonują jako miejsca odpoczynku uczniów między lekcjami. We wnętrzach szkoły zostały użyte te same trzy materiały, co na zewnątrz: warszawska cegła cementowa, drewno dębowe i betony w wersji wylewanej na miejscu i prefabrykowanej. Elementy betonowej konstrukcji budynku są najlepiej widoczne w dużej hali sportowej z trzema sektorami i widownią na antresoli (obok niej powstała mniejsza sala gimnastyczna dla uczniów z najmłodszych klas). Ze względu na rozpiętość przekrycia sklepienie dużej hali powstało ze sprężanych, prefabrykowanych dźwigarów. Nad nim, na dachu, pod chmurką, znajduje się boisko do gry w piłkę nożną ze sztuczną murawą – i świetnymi widokami.
•

Szkoła została zaprojektowana dla dziewięciuset uczniów. Edukacja wczesnoszkolna odbywa się na parterze, starsze roczniki uczą się na piętrze. Również na piętrze powstały specjalistyczne pracownie (komputerowa, językowa, chemiczna, fizyczna, plastyczna i muzyczna z zestawem instrumentów). Pomieszczenia pracowni zostały dodatkowo doświetlone świetlikami dachowymi. We frontowej części budynku od strony ul. Świderskiej działa na parterze czterooddziałowe przedszkole, z osobnym wejściem i osobnym ogródkiem z placem zabaw. Ogródek powstał w dziedzińcu, jednym z pięciu w rozrzeźbionej, grzebieniowej bryle. Pozostałe dziedzińce (trzy przy klasach i czwarty od frontu) są bardzo intensywnie wykorzystywane do nauki i zabawy. Szkoła nr 406 jest bowiem strukturą otwartą, a wnętrza sal lekcyjnych „łączą się z zewnętrzem” nie w metaforze, tylko całkiem dosłownie. Większość sal lekcyjnych na parterze i piętrze została zgrupowana w blokach-ramionach budynku, bezpośrednio przy dziedzińcach. Dodatkowo z klas na parterze w każdej chwili można wyjść na zielone podwórka i zaplecze szkoły, w którym stoją drewniane stoły, stoliczki, doniczki i cały asortyment potrzebny do prowadzenia lekcji w plenerze. Tylko dzień musi być ciepły. Przy okazji można przekąsić maliny albo porzeczki, które właśnie dojrzały na krzakach.

Obok stoi stacja meteo dla dzieci i porozstawiane w różnych miejscach domki dla owadów. Pod całą południową, przyjemnie betonową, ścianą szkoły panuje żywiołowy, sympatyczny bałagan (nie do opanowania), jako efekt lekcji prowadzonych na świeżym powietrzu. To najbliższe otoczenie szkoły wydaje się spontaniczne, swobodne, trochę dzikie również dlatego, że nowe nasadzenia i w ogóle cała kompozycja przyrodnicza opiera się na rodzimych gatunkach roślin, typowych dla terenów, na których się znajdujemy. Kompozycje roślinne nie mają bardzo wyraźnie zaznaczonych granic, więc istnieje pewna ciągłość między tym, co zastane, a tym, co zostało dosadzone w ramach inwestycji. Granice te były celowo zacierane, aby wzmocnić wrażenie integralności zachodzących procesów. Projekt architektury krajobrazu został przygotowany przez znakomitą pracownię topoScape, znaną między innymi z parku pod Kopcem Powstania Warszawskiego, nagrodzonego w konkursie Polski Cement w Architekturze.
•

Wśród bacznych obserwatorów życia istnieją pesymiści, skłaniający się do widzenia świata przez pryzmat fatalizmu i determinizmu. Twierdzą, że ludzie rodzą się i wzrastają w warunkach bardzo ściśle określonych przez geografię, klimat, otoczenie kulturowe i cywilizację. Ich zdaniem wpływ otoczenia na formowanie się człowieka jest tak duży, że w późniejszych etapach życia w gruncie rzeczy jedynie powielamy to, co znane, bliskie i zrozumiałe. Gdyby odnieść ten ogólny pogląd do konkretnego zjawiska kształtowania kultury materialnej, można dojść do wniosku, że dla szczęśliwych Włochów, obracających się od dziecka w krainie pięknych form, estetyka jest rzeczą niemal wrodzoną, przechodzącą z pokolenia na pokolenie. Jeżeli to prawda, niepokój musi budzić nasze położenie. Obcowanie z pięknymi formami nie jest naturalnym stanem duszy polskiej. W większości byliśmy wychowywani w byle jakim, niechlujnym i często niefunkcjonalnym otoczeniu. Kształtowanie przestrzeni prywatnych i publicznych nie jest polskim sportem narodowym. Być może znakomite przykłady polskiej architektury współczesnej są w gruncie rzeczy sprzeczne z naszą naturą i powstały jakimś nadludzkim wysiłkiem, absolutnie wbrew okolicznościom, nad którymi ciąży przecież dziejowy determinizm. Inni uważają jednak, że jest możliwe wyrwanie się społeczeństwa z kleszczy powielanych schematów, a nadzieję pokładają w powszechnej edukacji.

W zakresie jakości architektury i budownictwa oczywista wydaje się edukacja zamawiających (inwestorów publicznych i prywatnych), wykonawców i wszystkich aktorów życia społecznego, od których zależy jakość przestrzeni publicznych, w tym budynków. Najważniejsze natomiast byłoby kształtowanie wrażliwości dzieci, które powinny przebywać od najmłodszych lat w miejscach mądrze zaprojektowanych, dobrze funkcjonujących i zwyczajnie pięknych. Taką rolę mogą pełnić budynki szkolne, gdzie młody człowiek spędza w ciągu doby więcej aktywnego czasu niż w domu. Budowanie często polega na naśladowaniu dobrych przykładów i nikomu nie przynosi ujmy korzystanie z cudzych doświadczeń. Dlatego inwestorzy szkół, przeważnie gminy, powinni znać realizacje takie jak szkoła w Białołęce i wyciągać z nich wnioski w zakresie rozwiązań przestrzennych i materiałów budowlanych właściwych dla poważnego budynku publicznego. Powinni też pamiętać o procedurze konkursowej jako jedynej właściwej (a w praktyce tak rzadko stosowanej) formule wyboru projektu architektonicznego. Jeśli mądrych szkół będzie więcej, wówczas, być może, kolejne pokolenia w bardziej naturalny sposób zwrócą uwagę na jakość przestrzeni i będą ją kształtowały bardziej świadomie, w duchu odpowiedzialności i piękna.

Paweł Pięciak
Szkoła podstawowa i przedszkole w Białołęce
ul. Świderska, Warszawa
I nagroda w konkursie architektonicznym
Autorzy: Bujnowski Architekci:
Piotr Bujnowski, Katarzyna Magdzik, Krzysztof Makowski, Martyna Rowicka-Michałowska, Piotr Gajdak, Weronika Wrzosek, Dominika Dydyszko, Karina Jędrak-Kościesza
Konstrukcja: Rodryg Czyż
Architektura krajobrazu: topoScape; Magdalena Wnęk, Justyna Dziedziejko
Inwestor: Miasto Stołeczne Warszawa, Urząd Dzielnicy Białołęka
Generalny wykonawca: konsorcjum firm Wodpol – PBO Śląsk – Coexio
Pow. zabudowy: 6505 m²
Pow. całkowita: 11 737 m²
Pow. użytkowa: 10 178 m²
Zakończenie budowy: 2024
Galeria Zdjęć











