Aktualności / Ambasada – wstępne rozpoznanie

Ambasada – wstępne rozpoznanie

Warto zastanowić się nad umiejętnym wykorzystaniem nowego gmachu Ambasady RP w Berlinie do promowania w Europie polskiej myśli architektonicznej i kultury pracy z materiałami budowlanymi. Gmach, zbudowany w jednym z najbardziej reprezentacyjnych miejsc stolicy Niemiec, przez samo swoje istnienie staje się ambasadorem polskiej cywilizacji materialnej poza granicami Polski.

fot. Maria Kot, JEMS Architekci

Eksponowana lokalizacja polskiego przedstawicielstwa dyplomatycznego w Berlinie wynika ze specyficznych relacji polsko-niemieckich po drugiej wojnie światowej, przez co należy rozumieć sojusz Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej z Niemiecką Republiką Demokratyczną w ramach bloku państw socjalistycznych. Polskie ambasady funkcjonowały w dwóch państwach niemieckich (w Kolonii, blisko stolicy RFN – Bonn i stolicy NRD – Berlinie Wschodnim). Po połączeniu obu państw w 1990 r., gdy stolicą zjednoczonego kraju został Berlin, polska ambasada w Kolonii została zlikwidowana. W latach sześćdziesiątych rząd NRD podarował rządowi PRL parcelę przy Alei Unter den Linden 70-72 w dzielnicy Mitte. Aleja „Pod Lipami” to ponadkilometrowy bulwar i jedna z ważniejszych historycznych ulic Berlina, jedna z jego osi urbanistycznych i ważna atrakcja turystyczna. Polska ambasada została zbudowana zaledwie dwieście metrów od kulminacyjnego punktu alei – Placu Paryskiego, zwieńczonego od zachodu słynną Bramą Brandenburską i następnie, widzianą w dalekiej perspektywie, pruską Kolumną Zwycięstwa. Miejsce należy więc do najbardziej prestiżowych. Pierwszy budynek placówki powstał jeszcze w latach sześćdziesiątych, ale nie przetrwał próby czasu. Był to standardowy w owych czasach niemiecki biurowiec o konstrukcji stalowej, przypominjący budynki typu „Lipsk”, dobrze znane również z krajobrazu polskich miast. Z uwagi na zużycie techniczne konstrukcji budynek został opuszczony w 2000 r., a dyplomaci przenieśli się do tymczasowej siedziby w dawnym polskim poselstwie wojskowym. Nie przypuszczano, że stan tymczasowości potrwa aż dwadzieścia pięć lat. Wcześniej, w drugiej połowie lat 90. rozpoczęła się, trwająca ponad ćwierć wieku, historia projektowania nowego budynku ambasady w dotychczasowym miejscu. W tym okresie udało się zorganizować kilka konkursów architektonicznych, ale żaden, z przyczyn przede wszystkim finansowych, nie skończył się realizacją. Ostatni z konkursów wygrała w 2012 r. warszawska pracownia JEMS Architekci i zwycięski projekt również trafił do szuflady. Dopiero po ośmiu latach od jego rozstrzygnięcia rozpoczęły się pierwsze prace budowlane na parceli po rozebranym biurowcu. Budowa, na działce o powierzchni aż 4,2 tys. m kw. trwała kolejne cztery lata. Nowa ambasada została uroczyście otwarta w styczniu 2025 r.

fot. Marcin Sadowski, JEMS Architekci

Siedziby ambasad i innych narodowych przedstawicielstw (naukowych, handlowych bądź kulturalnych) na terenach obcych państw borą udział, od zawsze i bez wyjątku, w czymś, co można nazwać niekończącą się rywalizacją państw na arenie międzynarodowej. Gra toczy się nieustannie o podniesienie własnej pozycji, statusu i prestiżu, wzmocnienie własnej siły i pozycji przetargowej. Budowanie przewag i wpływów, prezentowanie partnerom własnej twardej i miękkiej siły nie ogranicza się do państw wrogich bądź neutralnych. Przeciwnie, najlepsze warunki do prowadzenia wielowątkowej dyplomacji i do wywierania wpływu na korzystne z punktu widzenia naszych interesów decyzje, występują w państwach zaprzyjaźnionych, które nie blokują ani nie ograniczają tego typu działalności. Szeroko rozumiana dyplomacja, funkcjonująca w zawsze zmiennym, niebezpiecznym i nieprzewidywalnym układzie sił międzynarodowych jest de facto walką prowadzoną w warunkach pokoju. Z pewnością pewną rolę w tej rywalizacji mogą odgrywać same obiekty, budynki, w których mają swoje siedziby narodowe przedstawicielstwa. Są one bowiem najbardziej konkretnymi przejawami cywilizacji materialnej, często pierwszymi i jedynymi, z jakimi mają do czynienia władze państwa, na terenie którego budynki się znajdują. Sama lokalizacja ambasady może (choć nie ma reguły) odzwierciedlać miejsce, jakie zajmuje państwo w hierarchii porządku międzynarodowego lub przynajmniej wskazywać znaczenie danego państwa dla kraju przyjmującego.

fot. Maria Kot, JEMS Architekci

W tym kontekście atutem do wykorzystania jest lokalizacja polskiej placówki dyplomatycznej w Berlinie. Dwie sprawy wydają się równorzędne, splecione ze sobą bardzo ściśle i oświetlające siebie nawzajem. Pierwszą byłaby wspomniana lokalizacja, drugą – architektura nowego gmachu. Lokalizacja wymagała od projektantów dostosowania się do szczegółowych przepisów wypracowanych przez berlińskie władze budowlane i konserwatorskie, które mówią m.in. o zasadach formowania elewacji frontowych czy stosunku przeszkleń do pełnych ścian. Pomijając przepisy, berlińska kultura budowlana i sztuka wypracowały cechy łatwe do odczytania, z którymi odpowiedzialny projektant powinien się liczyć. W mieście dużą rolę odgrywają budynki nawiązujące w formach do klasycyzmu i jego przetworzeń; ulice starają się zachować zdyscyplinowaną zabudowę w pierzejach; fasady nie narzucają się wybujałym indywidualizmem, będąc podporządkowane rytmom i większemu porządkowi. Berlin raczej nie sprzyja budowlanej dezynwolturze; nie zdominowały go również wysokie budynki z systemowymi okładzinami. Jakość architektury nowej polskiej ambasady wyraża się m.in. w tym, że budynek powstał nie tylko w zgodzie z literą przepisów, co oczywiste, ale również w zgodzie ze zwyczajami i duchem miejsca. Rzeczy te nie muszą być ściśle zdefiniowane, jednak są uchwytne i powinny stanowić punkt odniesienia dla nowego budownictwa.

fot. Maria Kot, JEMS Architekci

W tak zakreślonych warunkach pozostało do rozwiązania ważne zagadnienie. Można je nazwać, patetycznie, ale prawdziwie, tworzeniem przyczółka polskiej cywilizacji za granicą. W architekturze budynku powinien pojawić się pierwiastek polskości. Nie chodzi o mentalne zanurzenie w przeszłość, ale pokazanie, czym polska architektura chce być, do jakich wartości odnosi się z szacunkiem i co chce sobą reprezentować na arenie międzynarodowej w początkach XXI wieku. Nie może mieć cech bezpośredniej narodowej propagandy. Ta przy obecnym stanie europejskich stosunków nie jest mile widziana. Powinna przyciągać atrakcyjnością w duchu soft power, gdy własną tożsamość umiejętnie wplatamy w wyobrażenia i wartości zrozumiałe i akceptowane przez partnerów. Projektanci z pracowni JEMS Architekci zadali sobie wiele trudu, aby sprostać tym wyzwaniom. Konkretne rozwiązania projektowe ambasady wymagają osobnego omówienia. Zaznaczmy tylko, że jedyną publicznie dostępną, jedyną widoczną częścią każdej ambasady jest jej zewnętrzna forma, ponieważ wnętrza z zasady nie są dostępne dla przypadkowych osób. W przypadku berlińskiej realizacji tym jedynym bezpośrednim i widocznym dla każdego mieszkańca stolicy Niemiec ambasadorem polskiej myśli architektonicznej jest dwuwarstwowa przestrzenna frontowa fasada, która została rozpięta w północnej pierzei alei Unter den Linden. Ta majestatyczna elewacja powstała z betonowych prefabrykatów przygotowanych przez polskich producentów.

Paweł Pięciak

Do architektury i technologii Ambasady RP w Berlinie będziemy wracać w publikacjach w BTA i na stronie architekturabetonowa.pl/aktualnosci

fot. Marcin Sadowski, JEMS Architekci

Galeria Zdjęć