Aktualności / Tak mało trzeba, żeby było dobrze
Tak mało trzeba, żeby było dobrzeRozmowa z Zuzanną Wojtasiak, architektką prowadzącą w Maćków Pracowni Projektowej. Zaprojektowany we wrocławskim biurze budynek biurowy WUWA Point zdobył II nagrodę w XXIX konkursie Polski Cement w Architekturze.
– Podczas odbierania nagrody powiedziała Pani, że architektura budynku WUWA Point nie powinna być rozpatrywana w oderwaniu od osiedla Nowe Żerniki, ponieważ kontekst urbanistyczny jest tu równie ważny jak architektura pojedynczego obiektu. Jak to rozumieć?
– Pracownia od początku była zaangażowana w projekt Nowych Żernik we Wrocławiu jako osiedla modelowego. Jest to współczesny projekt urbanistyczny, który zakłada budowę wzorcowego osiedla w oparciu o istniejące możliwości i rozwiązania planistyczne, ekonomiczne, polityczne i społeczne. Nasz pomysł miał odległą historyczną inspirację. W 1929 roku we Wrocławiu została zbudowana Wuwa. Była to eksperymentalna wystawa poświęcona rewolucji mieszkaniowej, która wtedy następowała i wiązała się ze zmianą funkcji i technologii wykonywania mieszkań i miejsc pracy. W ramach wystawy powstało kilkadziesiąt modelowych budynków, które zachowały się do dnia dzisiejszego. Inspirując się osiedlem Wuwa, jako projektem mocnym ideowo, nie chcieliśmy powtarzać tamtego eksperymentu, ale zrewidować koncepcję współczesnego osiedla. Naszym zdaniem dobrze zaprojektowane osiedle powinno mieć na uwadze coś więcej niż ekonomiczny zysk i powinno być czymś więcej niż rozproszoną zabudową deweloperską. Nowe Żerniki miały być kawałkiem miasta budowanym we współczesnych realiach, co oznacza, że nie od razu i nie w całości. Przedwojenna Wuwa powstała bardzo szybko, ale w zupełnie innych warunkach. Dziś taka kompleksowa inwestycja byłaby raczej niemożliwa. Nowe Żerniki są procesem długotrwałym i wymagają współdziałania bardzo wielu graczy, począwszy od władz miasta, a skończywszy na deweloperach, którzy biorą w tym udział.
– Co odróżnia Nowe Żerniki od przeciętnej zabudowy mieszkaniowej w Polsce ostatnich dwudziestu lat?

– Układ urbanistyczny osiedla został przygotowany przez grupę architektów, która spotykała się przez kilka lat na specjalnych warsztatach. Osiedle jest kompletne nie tylko urbanistycznie, ale również funkcjonalnie, czyli zostały w nim zaplanowane między innymi przedszkole, szkoła, dom starców, zieleń i komunikacja, ale głównym założeniem jest to, że mamy do czynienia z różnorodnością funkcjonalną, czyli mieszkaniem, pracą i rekreacją w jednym miejscu. Okazuje się, że współcześni architekci mogą inspirować się ideami funkcjonalności i projektować lepiej zorganizowaną przestrzeń dla ludzi. Dzięki odpowiednim relacjom, gabarytom i przestrzeniom między budynkami osiedle lepiej funkcjonuje. Wydaje się, że jego głównym atutem jest to, że stanowi całość, czyli jest kawałkiem prawdziwego miasta, gdzie na etapie planowania zostały wyznaczone konkretne funkcje, miejsca i przestrzenie. Nie są to rozproszone budynki w mieście, ale obszar starannie zaprojektowany i kompletny. Budownictwo deweloperskie, z którym najczęściej mamy do czynienia w miastach, polega przede wszystkim na budowaniu dużych zespołów mieszkaniowych, mocno nasyconych. Potencjał działek jest bardzo mocno wykorzystany ze względów ekonomicznych. Jest tam po prostu ciasno. Nowe Żerniki jako całość mają zapewnione właśnie te przestrzenie publiczne, rekreację, parki, drogi, relacje między budynkami. Gęstość osiedla też jest ograniczona. Nowe Żerniki mają dobre ramy, które wcale nie ograniczają architektonicznej kreacji poszczególnych budynków. Architektura budynków trzyma się tych ram właśnie dlatego, że zostały wprowadzone mądre reguły urbanistyczne.
– Nagrodzony w konkursie budynek został osadzony w kontekście osiedla. Jaka była główna idea projektu WUWA Point?

– Zaczęliśmy pracę właśnie od tego kontekstu, żeby złapać wszystkie relacje i kierunki. Dla tego typu zabudowy nieprzypadkowo został wyznaczony teren po wschodniej stronie głównej osi osiedla. Mamy główną oś, aleję Architektów, która oddziela akustycznie obszary mieszkaniowe od obwodnicy Wrocławia. Przy wschodniej stronie alei powstanie cały zespół zabudowy usługowo-biurowej. WUWA Point stoi jako pierwszy budynek od strony wjazdu na osiedle. W narożnej części biurowca, która znajduje się od strony wjazdu, zaprojektowaliśmy dominantę wysokościową, jednak zrównaną z innymi budynkami w tym rejonie. Dłuższa elewacja podkreśla kierunek i znaczenie alei. Aleja Architektów jest szeroka, ponieważ zaplanowano tu rezerwę przestrzeni pod trakcję tramwajową, która będzie wykonana w przyszłości. Zostały też zasadzone drzewa, platany, podkreślające rangę ulicy. Schodkowy układ bryły budynku jest formą rozrzeźbienia i rozluźnienia jego intensywności, żeby budynek nie był dominujący. Dzięki temu na dachach można było zaprojektować tarasy. Bardzo ważne było wykreowanie wejścia w parterze, w formie przejścia, które jest formą otwarcia do przestrzeni półpublicznej. Chodnik przed budynkiem jest szeroki i mam nadzieję, że będzie uczęszczany. Biurowiec zaprasza do środka, można skorzystać z zagospodarowania terenu, ławek i zieleni. Jest to kameralne miejsce i już w trakcie budowy ludzie tam przychodzili i z niego korzystali. Super, że jest miejsce, gdzie można się spotkać, usiąść, wypić kawkę. Jest tam przyjemnie. Front budynku chcieliśmy zachować w takiej spokojnej, stonowanej, poważnej formie, a zagospodarowanie z tyłu jest bardziej luźne. Mamy więc dobrą przestrzeń do pracy, a bez miejsc pracy osiedle nie jest pełne. Układ funkcjonalny wewnątrz budynku, tarasy na dachach, bardzo dobre doświetlenie wnętrz, dziedziniec zewnętrzny i zagospodarowanie terenu na zewnątrz – wszystko to powoduje, że pracownicy będą się tu dobrze czuć.
– Warto zaznaczyć, że WUWA Point nie jest standardowym biurowcem inwestycyjnym, w którym wynajmuje się powierzchnie na zasadach komercyjnych, nie mając osobistych relacji z właścicielem budynku. Tu sytuacja była inna, dzięki czemu mieliście naprawdę duży zakres swobody twórczej.

– Mieliśmy szczęście, że inwestorem jest lokalny przedsiębiorca mocno związany z Wrocławiem. Czuje się Wrocławianinem i zależało mu, żeby być właśnie na tym osiedlu, ponieważ jest to jego wizytówka w mieście. Nie bez przyczyny wybrał wrocławskie biuro architektoniczne, bo chciał utrzymać wszystko w lokalnym kontekście. Zaufanie z jego strony do naszej pracowni było ogromne. WUWA Point nie jest budynkiem deweloperskim, tylko przestrzenią zbudowaną dla spółek powiązanych rodzinnie z inwestorem. Są to firmy zajmujące się produkcją odzieży; jedna gałąź to odzież bardziej survivalowa, do aktywności zewnętrznej, druga gałąź to odzież i akcesoria militarne. W związku z tym w biurowcu pracuje duży zespół designu, czyli twórczej pracy kreatywnej, gdzie wymyśla się wzory, bada materiały czy wprowadza różne technologie. Jest szwalnia i zespół, który przygotowuje prototypy, są pomieszczenia magazynowe, laboratoria i dział informatyczny. Fajnie wyglądają stoły do projektowania odzieży. W związku z tym trakty w budynku są dość szerokie i zasadniczo zaprojektowaliśmy dużo przestrzeni na badania, gromadzenie ubrań i różnych akcesoriów. Nie są to pokoje typowo administracyjne. Wszystko w tej firmie dzieje się dynamicznie i ewoluuje, więc rzuty zostały zaprojektowane w formie otwartych przestrzeni. Plan budynku jest elastyczny i umożliwia w przyszłości rewizję układów funkcjonalnych, żeby zapewnić jak najlepsze warunki do pracy. Istnieje możliwość wydzielenia pokoi i gabinetów. Bardzo istotnie jest oświetlenie, ponieważ materiały najlepiej widać w świetle dziennym. Cieszymy się, że oprócz architektury budynku mieliśmy możliwość zaprojektować jego wnętrz.
– Przepraszam za naiwne pytanie, ale czy w architekturze budynku biurowego mają w ogóle znaczenie odniesienia do takich zjawisk jak styl, tradycja budowlana, kultura czy po prostu smak, dzięki któremu człowiek nieobeznany w meandrach architektury odróżnia budownictwo skandynawskie od włoskiego…?

– Nasza architektura wychodzi bardziej z funkcji, funkcjonalności i ekonomiki, niż z kreacji, jak pan mówi, jakiegoś stylu. Nasz autorski podpis jest w granicach skromności, funkcjonalności i kontekstu miejsca, bo jest bardzo ważne, gdzie budujemy. Inaczej wygląda budynek przy ulicy Bernardyńskiej w centrum Wrocławia, gdzie zaprojektowaliśmy cegłę i dekor, ale przetworzony na współczesną formę bez kopiowanie wzorców z przeszłości. Inaczej wygląda biurowiec na osiedlu Nowe Żerniki, który stoi w otoczeniu współczesnym i tam bardzo dobrze siedzi i wygląda. Może w innym kontekście ta sama forma byłaby zła. Nie możemy tego budynku rozpatrywać tylko jako budynku, jak mówiłam, ale w kontekście miejsca, w jakim się znalazł i to jest bardzo istotne. Można też powiedzieć, że inwestor WUWA Point prowadzi szczerą działalność, w tym sensie, że jego marki odzieżowe są związane z ruchem, aktywnością i naturą. Nie są to ozdobne falbanki i guziczki, ale funkcjonalna odzież. Zależało nam, żeby budynek trochę odzwierciedlał filozofię firmy, jej aspekt funkcjonalny, szczery. W tym kontekście najważniejsza była decyzja, że idziemy w beton.
– W jakiej formie i w jakiej technologii?

– W nurcie prostej funkcjonalnej odzieży i naszej prostej funkcjonalnej architektury szukaliśmy materiału, który będzie naturalny i trwały. Zależało nam, żeby wszystkie elementy dobrze się starzały. Po rozmowach z inwestorem podjęliśmy decyzję, że będzie to beton prefabrykowany w grubym uziarnieniu, w szarym odcieniu naturalnym, bez dodatkowych barwników i bez wygładzania elementów, z zachowaniem ewentualnych skaz czy niedokładności. Beton dobrze odzwierciedla to miejsce, klimat, funkcjonalność i trwałości architektury, jak również współgra z ideą firmy, która stawia na trwałość swoich produktów. Konstrukcja budynku jest wylewana, słupowo-ryglowa. Stropy powstały z betonowych płyt typu filigran. Betonowa konstrukcja nie została pokazana na elewacji. Ze względu na termikę budynku zdecydowaliśmy, że elewacja będzie obłożona płytami betonowymi w formie bardzo dużych elementów, w całości prefabrykowanych. Wyzwaniem były ich gabaryty, bo są to czterometrowe przęsła belek między kondygnacjami i słupy wykonywane w całości, przywożone na plac budowy i układane jak klocki. Elementy łączą się ze sobą i na sobie stoją. Wyzwaniem warsztatowym dla firmy produkcyjnej było wylanie belek w kształcie litery C. Elementy prefabrykowane są grube, mają około 8-9 cm, ze zbrojeniem prętowym nierozproszonym. Szalunki, w których wylewano te elementy, były potężne. Grubość elementów miała znaczenie, ponieważ szorstka faktura na powierzchni powstawała dzięki wypłukiwaniu zewnętrznej warstwy betonu. Elementy muszą mieć właściwości konstrukcyjne, więc trzeba było zachować bezpieczną otulinę prętów zbrojeniowych. Producent, firma Betard, przygotowała wiele próbek. Jest to lokalny, dolnośląski producent elementów prefabrykowanych.

– Czy beton został pokazany we wnętrzach budynku?
– Tak, w miejscach, gdzie nie było potrzeby, zrezygnowaliśmy z sufitów podwieszanych. We wnętrzach zastosowaliśmy dużo baffli filcowych, które poprawiają komfort akustyczny. Projekt wnętrz powstał z myślą o działalności tych firm, więc jest dużo stołów i taki bardzo fajny bałagan twórczy, który nadaje życie tym przestrzeniom. Nie chcieliśmy tego przypudrowywać. Wszystko jest widoczne, bo proces twórczy, który tam się odbywa, jest najistotniejszy. Można mieć wrażenie, że znajdujemy się nie w biurowcu, ale w jakiejś pracowni. Nie ma więc dekoratorstwa i zbędnych elementów. Wszystko jest dość skromne, ale to samo można powiedzieć o inwestorze. Może to jest dobre słowo – że on jest po prostu skromny. Nie miał ochoty na podkreślanie jakiegoś nadmiernego prestiżu. Kierunkiem nie były marmury. Głównym akcentem jest obudowanie trzonu komunikacyjnego sklejką, więc jest element drewna, który bardzo ociepla wnętrze i naszym zdaniem super działa. Ważną rolę pełni widok z okien, który jest niesamowity. Za oknami jest przestrzeń, która daje możliwość szerokiego spojrzenia. Ważna informacja jest jeszcze taka, że działka przed budynkiem pozostanie zielona, czyli będzie tam park, zieleń rekreacyjna, więc od strony wjazdu na osiedle będziemy pierwszym biurowcem i ten widok będzie zachowany.
– WUWA Point jest, przyznajmy, rodzynkiem, ponieważ masowa produkcja biur kieruje się innymi zasadami. Czy widzi Pani, z perspektywy doświadczonej pracowni, jakieś pozytywne zmiany w podejściu do projektowania tego typu przestrzeni?

– WUWA Point jest kameralnym biurem butikowym. Korporacyjne biura wielkopowierzchniowe są oparte głównie na uzasadnieniu ekonomicznym, czyli biuro ma iluś pracowników i potrzebuje ileś powierzchni podłogi. W związku z tym rzuty są duże, bo firmy wolą funkcjonować na jednym poziomie niż na kilku. Inwestor WUWA Point nie widział problemu w tym, że będzie działał na trzech kondygnacjach, z możliwością rozwoju na jeszcze dwie. Nie widział problemu w komunikacji w pionie. Dla inwestora było ważne, że wszystkie działy i pracownie znalazły się w jednym budynku, bo wcześniej były rozrzucone po mieście, co nie sprzyja integracji i więzom społecznym. Teraz, mimo że znajdują się na różnych kondygnacjach, mają możliwości, żeby ze sobą komunikować się i nawiązywać relacje. Jest to ważne, ponieważ jako ludzie jesteśmy zwierzętami społecznymi.

– Na wystawę Wuwa w 1929 roku zbudowano budynki wzorcowe, rewolucyjne, a co najmniej inspirujące. Czy biurowiec WUWA Point może być w jakimś punkcie wzorcowy albo inspirujący? Czy raczej jest rzetelną architekturą zbudowaną dla rzetelnego inwestora, ale bez aspiracji wytyczania nowych dróg?
– Wydaje mi się, że bardziej to drugie. Nie wyzłacałabym tego budynku nadmiernie, że jest eksperymentalny. Jest to raczej rzetelna, skromna, funkcjonalna architektura. Jej wielkim plusem jest otwartość na zewnątrz i zapraszanie do środka. Wartością dodaną budynku jest to, że nie jest zamknięty. Przechodnie mogą wejść do środka, czyli przestrzeń publiczna i prywatna są ze sobą jakoś powiązane. To wielki plus dla otaczającej go przestrzeni, dla osiedla i dla miasta. Każdy budynek coś daje miastu, a coś zabiera. WUWA Point wziął teren i wybudował się, ale od siebie dodał zagospodarowanie terenu, które wspiera kontekst osiedla. Ten budynek nie jest wyjątkowy i nie o to chodziło. On jest pierwszy w ciągu budynków, które będą stały w pierzei, i jestem ciekawa, co będzie dalej. Mam nadzieję, że powstanie racjonalna, funkcjonalna i przemyślana architektura, a nie jakieś szaleństwa. Osiedle Nowe Żerniki również nie było w założeniu eksperymentem formalnym, tylko eksperymentem w takim sensie, że „tak mało potrzeba, żeby było tak dobrze”. Małe rzeczy pomagają. Chodzi o to, żeby racjonalnie kreować przestrzeń. I to robi tak dużą różnicę w mieście. Podam przykład, że gdyby inwestor chciał, WUWA Point mógł być o jedną kondygnację wyższy. Dałoby się to docisnąć, wtedy byśmy zrezygnowali z tarasu, ale przecież nie o to chodzi. Inwestor ma spełniony program funkcjonalny, dostał tyle powierzchni, ile potrzebuje, a z drugiej strony pomaga miastu w oddechu, w przewietrzaniu, nasłonecznieniu. A dzięki tarasom pracownicy mogą wyjść na zewnątrz i zrelaksować się, złapać oddech.

– Na czym w praktyce polegają rozwiązania proekologiczne zastosowane w budynku?
– Przede wszystkim korzystaliśmy z usług lokalnych firm wykonawczych i bazowaliśmy na polskich produktach. Drewno, sklejki, wykładziny czy filce nie były sprowadzone z Azji, ale są produkowane lokalnie. Większość produktów ma kwalifikacje ekologiczne na wysokim poziomie, niektóre powstały z recyklingu innych materiałów. Poza tym ścieżki transportu były krótkie. Bazowaliśmy na dobrych, sprawdzonych produktach i lokalnych firmach. Najważniejsza była trwałość materiałów. Zastosowaliśmy technologie zarządzania budynkiem, żeby zużywać jak najmniej energii przy jak najlepszej efektywności instalacji. Oświetlenie wnętrz i wentylacja są regulowane w zależności od czynników atmosferycznych na zewnątrz. Inwestorowi bardzo zależało, żeby okna były otwieralne, a to jest rzecz, której raczej się nie stosuje w biurowcach. Najczęściej fasady są zamknięte, a budynki oparte na wentylacji mechanicznej. Tutaj mamy możliwość przewietrzania pomieszczeń, co od razu wpłynęło na projekt wentylacji. Z rozwiązań ekologicznych można jeszcze wskazać dachy zielone, które są prostym i efektywnym rozwiązaniem.

– Czy Pani zdaniem beton wpisuje się w ten ekologiczny trend?
– Najważniejszą cechą betonu byłaby jego trwałość. Wyobrażam sobie budynek za kilkadziesiąt lat i widzę go zarośniętego mchem, delikatnie zabrudzonego. Beton pokryty patyną starości będzie dobrze wyglądał. On już wygląda jak trochę spatynowany, jakby stał tam chwilę. Czas na pewno mu nie zaszkodzi. Beton był wyborem zarówno naszym, jak i inwestora. Nie chcieliśmy iść w tynk. Chcieliśmy iść w okładzinę trwałą i bardziej szlachetną. Cieszę się z tej decyzji, zwłaszcza że betonowa elewacja była bardzo poważnym wydatkiem w budżecie. Argumentem za betonem była jego trwałość i szlachetność. Wydaje nam się, że beton nie będzie wymagał napraw i czyszczenia. Wizerunkowo będzie to dobrze wyglądało, bo tynki we Wrocławiu szybko się starzeją i brudzą w nieestetyczny sposób. Oglądaliśmy inne budynki zbudowane z takiego grubego betonu i one dobrze wyglądały. Nawet jeżeli pojawiają się jakieś zacieki, one gubią się w tej strukturze.
– Gdyby miała Pani jednym słowem określić, co udało się zyskać dzięki zastosowaniu betonu w architekturze WUWA Point.

– Myślę, że ważna jest spójność projektu jako całości. W tym budynku wszystkie elewacje zostały zaprojektowane i wykonane z taką samą starannością. To ważne, ponieważ czasem ekonomia wymusza, żeby zrobić od frontu coś bardziej reprezentacyjnego, a od tyłu mniej. W WUWA Point wszystkie elewacje wyglądają bardzo dobrze. Budynek jest spójny architektonicznie. Beton pojawia się w różnych miejscach, nie tylko na fasadzie. Mamy dużo fajnych detali. Warto zobaczyć betonową małą architekturę, która znajduje się od strony dziedzińca. Jest tam duży stół do spotkań na zewnątrz i betonowe okręgi-ławki w tym samym kolorze. To współgra z architekturą budynku. Schody prowadzące na zewnętrzny taras zostały wylane z lastriko w kolorze czerwonym-brązowym. Różne elementy budynku, zarówno wewnątrz, jak na zewnątrz, rozmawiają ze sobą, ale nie krzyczą. Spójność i jakość tej realizacji są super.
– Dziękuję za rozmowę.
Paweł Pięciak

Zuzanna Wojtasiak jest architektką prowadzącą w Maćków Pracowni Projektowej, z którą jest związana od 2006 r. Ukończyła Wydział Architektury Politechniki Wrocławskiej w 2009 r. i podyplomowe Studia Menedżerów Kultury w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie w 2013 r. W ramach zespołu funkcjonującego w pracowni jest współautorką projektów m.in.: budynku biurowego na Nowych Żernikach przy al. Architektów we Wrocławiu; budynku mieszkalno-usługowego „Nowe Miasto Różanka” przy ul. Młynarskiej we Wrocławiu; budynku mieszkalno-usługowego „Centreville” przy ul. Drobnera we Wrocławiu; Zintegrowanego Węzła Przesiadkowego Wrocław Stadion przy alei Śląskiej; Ogólnokształcącej Szkoły Muzycznej I i II Stopnia im. Karola Szymanowskiego przy ul. Piłsudskiego we Wrocławiu. Maćków Pracownia Projektowa powstała w 1995 r. Biuro specjalizuje się w projektowaniu inwestycji mieszkaniowych, użyteczności publicznej oraz zespołów przemysłowych. W historii konkursu Polski Cement w Architekturze pracownia zdobyła siedem nagród i wyróżnień za następujące realizacje we Wrocławiu: rozbudowę domu towarowego Renoma; budynek biurowy Nowy Targ; zagospodarowanie podwórka w kamienicy przy ul. Podwale 61; budynek V Liceum Ogólnokształcącego im. gen. Jakuba Jasińskiego; Zintegrowany Węzeł Przesiadkowy Wrocław Stadion; zespół mieszkalno-usługowy Kurkowa 14/Dubois 41; budynek biurowy na Nowych Żernikach.
*******

Prefabrykowane elementy elewacyjne wykonała firma Betard Sp. z o.o. Na potrzeby zlecenia wyprodukowano 160 słupów, 290 belek, 17 ścian oraz 30 płyt. Dostarczono także 65 płyt chodnikowych. Elementy wykonano w technologii betonu płukanego. Beton zaprojektowano w klasie C35/45 o stopniu wodoszczelności W8 i mrozoodporności F150 oraz klasach ekspozycji XC4, XF3. Do produkcji elementów sporządzono recepturę mieszanki o konsystencji SCC ze względu na ograniczone możliwości jej dodatkowego zagęszczania. Aby uzyskać odpowiednią konsystencję mieszanki oraz spełnić wymagania stwardniałego betonu w recepturze, zastosowano cement portlandzki żużlowo-wapienny CEM II/A-M (S-LL) 52,5N, który charakteryzuje się dobrą urabialnością, krótkim czasem wiązania i szybkim przyrostem wytrzymałości w czasie, a ponadto domieszkę upłynniającą, stabilizującą i napowietrzającą. Z uwagi na produkcję w okresie zimowym, a także małe przekroje poprzeczne elementów, konieczne było zastosowanie domieszki przyspieszającej wiązanie. Ze względu na powierzchnię z wyeksponowanym kruszywem wykorzystano kruszywo granitowe o frakcjach 2-8 mm i 8-16 mm. Na wyczyszczone formy nanoszono środek powierzchniowo opóźniający wiązanie. Po osiągnięciu wytrzymałości betonu pozwalającej na rozformowanie, powierzchnia elementów była poddawana płukaniu wodą, co pozwoliło odsłonić kruszywo. Podczas pierwszych prób produkcyjnych mieszanka betonowa miała problem z odpowiednim zagęszczeniem ze względu na małe grubości ścianek prefabrykatów oraz gęste zbrojenie. Klinujące się kruszywo pomiędzy zbrojeniem a bokiem formy prowadziło do niejednorodności powierzchni. Konieczne okazało się projektowe poszerzenie grubości ścianek. Zdecydowano także o przesiewaniu kruszywa frakcji 8-16 mm w celu oddzielenia nadziarna. Wpłynęło to na poprawę procesu produkcji elementów i ujednolicenie powierzchni. Prefabrykaty na etapie produkcji wyposażono w szyny kotwiące oraz dyble służące montażowi na budowie. Aby zapewnić spójność przestrzeni z elewacją budynku, projekt zakładał wykonanie płyt chodnikowych również z wyeksponowanym kruszywem. Gotowe wyroby zabezpieczono przed działaniem niekorzystnych warunków atmosferycznych impregnatem powierzchniowym. Uzyskanie jednorodnej powierzchni elementów z wyeksponowanym kruszywem było możliwe dzięki zastosowaniu technologii prefabrykowanej, która pozwoliła na bieżącą kontrolę jakości i szybką reakcję na pojawiające się problemy. (źródło: Betard Sp. z o.o.)
Galeria Zdjęć













