Aktualności / Brzmienie form
Brzmienie formJedenaście betonowych chałup wspina się po zboczu w stronę ściany lasu. Każda kolejna forma będzie bardziej niepokojąca, rozedrgana, dynamiczna, bardziej wątła i zniszczona – zwiastując nadejście wielkiego nieszczęścia. Mauzoleum Martyrologii Wsi Polskich w Michniowie, zaprojektowane przez pracownię Nizio Design International, zdobyło główną nagrodę w XXIX konkursie Polski Cement w Architekturze.

Na zachowanych w archiwach przedwojennych fotografiach widać zatrzymanych w kadrze ludzi, którzy mieszkali w Michniowie i sąsiednich wsiach. Sytuacje uchwycone na starych zdjęciach są zwykle dość schematyczne, powtarzają się; zgrupowane postacie wydają się usztywnione, bardzo poważne, onieśmielone obecnością fotografa i aparatu. Pozowane ujęcia wykonywano najczęściej, choć nie tylko, przy okazji uroczystości rodzinnych i religijnych. Są na nich konkretne, znane z nazwiska, rodziny. Druga grupa zdjęć została wykonana przez funkcjonariuszy niemieckiej policji porządkowej, żandarmów i gestapowców, którzy dokumentowali zbrodnie, jakich się dopuszczali. Dzięki upiornej systematyczności oprawców, można śledzić zatrzymane w kadrze płonące domy lub sytuacje, w których upozowani funkcjonariusze robią sobie zdjęcia przy ludziach przeznaczonych na egzekucję, stoją nad martwymi ciałami albo odpoczywają po wykonaniu rozkazu. Ludzie, których los został w ten sposób udokumentowany przez Niemców, to z dużym prawdopodobieństwem ci sami ludzie, którzy stoją upozowani na wcześniejszych ujęciach, a na pewno ich krewni i sąsiedzi. Jak wspomina Mirosław Nizio, autor projektu nowego budynku mauzoleum w Michniowie, porównywanie zdjęć emanujących spokojem i naturalnym rytmem życia ze zdjęciami wojennymi, było dojmującym doświadczeniem. Obserwowanie świata, który rozpada się, ulega zagładzie niemal na naszych oczach, mimo że wydarzenia miały miejsce przed osiemdziesięciu laty, było dla architektów źródłem inspiracji przy projektowaniu budynku-rzeźby. Gwałtowna architektura mauzoleum powstała przede wszystkim w języku emocji i wzruszeń. Z perspektywy przelotowej drogi, łączącej Bodzentyn i Suchedniów, z daleka widać wysokie (wyższe niż możliwy do wyobrażenia wiejski dom) kalenice chałup, stojących jedna za drugą, odlanych w szarym betonie. Architektura mauzoleum w swoich podstawowych formach odwołuje się do idealnego wzorca, archetypu, który jednoznacznie kojarzy się z dawną wsią. W najtrwalszym i najbardziej dostępnym materiale zostały powtórzone stare formy, które kiedyś budowano w trwałym, ale łatwopalnym drewnie. Monumentalne w skali wsi betonowe powidoki mają coś ważnego do opowiedzenia; historię pacyfikacji Michniowa. Wówczas uległa zagładzie prawie cała ludność, a domy i zabudowania gospodarcze zostały doszczętnie spalone.
•

Mauzoleum stanęło na długiej i wąskiej działce, która podnosi się w kierunku lasu. W jej najniższej części, dosłownie kilkanaście metrów od drogi, znajduje się najważniejsze historycznie miejsce całego założenia. Masowy grób ofiar pacyfikacji z połowy lipca 1943 roku został, zaraz po zakończeniu okupacji, przykryty rzeźbiarsko obrobioną kamienną płytą. Właśnie do tego grobu przez lata przychodzili i przyjeżdżali… odwiedzający czy może raczej pielgrzymi… W trakcie zwiedzania mauzoleum, zarówno jego nowoczesnych wnętrz wypełnionych multimedialną ekspozycją, jak również znajdujących się na wolnym powietrzu materialnych form upamiętnienia, raz po raz uderza człowieka wieloznaczny, nie do końca zdefiniowany status tego miejsca. Absolutnie nie jest to zarzut, ale stwierdzenie zastanawiającego faktu. Mauzoleum w Michniowie nie cieszy się oszałamiającą frekwencją, ale jest ważne i znane przynajmniej w skali regionu. Oto relacja, jaką pozostawia w Internecie wycieczka starszych osób z miasta w województwie świętokrzyskim: najważniejsze momenty to nawiedzenie miejsca, oddanie hołdu pomordowanym, składanie kwiatów i uczestnictwo w nabożeństwie w nowej kaplicy. Mniej ważne z perspektywy turystów-pielgrzymów wydaje się zwiedzanie obszernej historycznej ekspozycji, ocenianej jednak jako bardzo wartościowa. Architektura mauzoleum odzwierciedla, a nawet ostentacyjnie podkreśla wieloznaczny, bo odwołujący się do różnych potrzeb duchowych człowieka, status michniowskiego miejsca pamięci. Stojącym od frontu, najlepiej widocznym, mającym największą kubaturę segmentem budynku-rzeźby, jest konstrukcja nazwana „Domem Ciszy”. Prowadzą do niej wielkie, ciężkie i wysokie, cofnięte drzwi, przypominające katedralne wrota. Pod neutralną światopoglądowo nazwą-pseudonimem kryje się zwyczajna kaplica, w której odbywają się nabożeństwa. Betonowe wnętrze jest bardzo ascetyczne, więc przestrzeń, robiąca wrażenie naprawdę olbrzymiej, z powodzeniem może służyć jako miejsce wykładów czy muzealnych lekcji dla szkół. Niemniej sam fakt, że drogę przez mauzoleum rozpoczyna się przechodząc przez tak znaczące miejsce (w niszach, w ścianach, widać urny z ziemią przywiezioną z miejscowości tragicznie doświadczonych podczas wojny), ma znaczenie dla kolejnych etapów drogi. Architektura mauzoleum, w swoich znaczeniach, stara się zaspokoić potrzeby zarówno tych, dla których istotna jest przestrzeń przeżyć duchowych, a tragedię Michniowa rozumieją i przeżywają w kategoriach religijnych, jak również tych, którzy Michniów traktują po prostu jako ważną lekcję historii, ale nie umieszczają go w żadnym wyższym porządku. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby mauzoleum traktować jako kolejne warte odwiedzenia muzeum o tematyce historycznej, kolejne w sztafecie niezliczonych muzeów i ekspozycji, jakie powstały w Polsce w ostatnich dwudziestu latach.
•

Wąski i długi budynek mauzoleum, na który składa się jedenaście form, pnie się po łagodnym zboczu, również świadku historii, pokonując po drodze kolejne przewyższenia. Najniżej położona betonowa kaplica wydaje się formą najbardziej stabilną, korzeniami osadzoną głęboko w ziemi, niczym nienaruszoną. Odwołuje się wprost do znanego wszystkim archetypu, idei domu, nie tylko wiejskiej chałupy, ale domu jako ostoi i miejsca, gdzie jest bezpiecznie. Tylko szczeliny przeprute gdzieś w dachu wprowadzają trochę światła do zamkniętej struktury. Wnętrze domu ciszy, pozbawione okien, jest wiecznie przygaszone, przyciemnione. Z kaplicy przechodzimy do drugiego segmentu, który, podobnie jak każdy kolejny, znajduje się około pół metra wyżej od poprzedniego. Rozpoczyna się sekwencja sal albo wnętrz, w których systematycznie, krok po kroku, zapoznajemy się z okolicznościami, jakie doprowadziły do michniowskiego ludobójstwa. Treść wystawy nie ogranicza się do Michniowa; pokazuje okoliczności, w jakich znalazła się polska wieś pod oboma okupacjami; przyczyny i dynamikę narastającego niemieckiego terroru, zwraca również uwagę na pewne różnice w podejściu do ludności wiejskiej ze strony obu okupantów. Nie pomija jednego z najbardziej drastycznych wątków naszej dwudziestowiecznej historii, jaką było ludobójstwo ludności polskiej na Wołyniu. Osoby, które śledzą powstawanie nowych muzeów w Polsce i modernizacje istniejących placówek, bez trudu odnajdą w aranżacji ekspozycji rękę Mirosława Nizio, jednego z najlepszych specjalistów w tej dziedzinie. Kilka realizacji, które wyszły spod jego ręki, zostało uznanych za ikoniczne i wzorcowe do tego stopnia, że od dwóch dekad jesteśmy świadkami nieomal powielania tych rozwiązań przez pracownie i aranżerów niezwiązanych z jego pracownią. Byłby to temat do osobnego omówienia. Mowa o sposobach organizacji przestrzeni, konkretnych rozwiązaniach plastycznych i dramaturgicznych, których zadaniem jest przede wszystkim tworzenie zmysłowej aury miejsca. W tym kontekście mówimy o licznych muzeach narracyjnych, multimedialnych czy immersyjnych. Oprawa plastyczna ekspozycji w Michniowie charakteryzuje się tym, że została wykonana z trzech selektywnie dobranych materiałów – szarego betonu architektury, spalonego drewna w ekspozytorach i czarnej stali (o powodach takiego wyboru architekt mówi w wywiadzie). Kompozycja ta, w połączeniu z prezentowaną treścią, tworzy klimat emocjonalnego przygnębienia, fatalizmu, poczucia nieuchronności następujących po sobie zdarzeń. Jest to aura tępego, głuchego bólu i bezsilnej bezradności, ale taką eskpozycję nie sposób zwiedzać z przyjemnością.
•

Jeżeli ekspozycja historyczna bezpośrednio przemawia do odwiedzających sekwencją prezentowanych wydarzeń, fotografii, nazwisk i artefaktów, w gruncie rzeczy podobną rolę odgrywa architektura mauzoleum. Następujące po sobie bardzo surowe wnętrza (określenie „sale wystawowe” byłoby może niestosowne) są formami, które zasadniczo różnią się od stabilnie osadzonego w przestrzeni i fundamentach domu ciszy. Betonowe konstrukcje, owe symboliczne stodoły czy chałupy, zostały gwałtownie porozcinane, horyzontalnie i wertykalnie. W ścianach i dachach widać spękania i szczeliny. Wycięcia w bryłach na wysokości człowieka wydają się jeszcze naturalne, ponieważ odwzorowują okna i drzwi. Pozostałe cięcia dynamizują bryły i budzą niepokój, nawet w odniesieniu do stabilności konstrukcji. Szczytowe ściany są porozrywane (wybuchem?), a dachy fragmentarycznie uszkodzone (pożarem?). Interpretacja tych gestów nie jest trudna, przekaz jest jednoznaczny, bardzo bezpośredni. Betonowe domy rozpadają się, chwieją, ulegają destrukcji w wojennej pożodze. W każdej kolejnej formie jest coraz mniej materii (materiału-betonu), a coraz więcej pustki. Formy stają się ekstatyczne; w jednym z ostatnich rozpadających się domów ściana odgina się na zewnątrz w teatralnym geście, uderzona podmuchem wybuchu. Przedostatni dom nie ma kalenicy, a ostatni, jedenasty, jest tylko tym, co pozostaje po wielkim pożarze. Z ziemi wystają ostatki zgliszczy. Ostatnie segmenty mauzoleum prawie dotykają górnej granicy działki, która znajduje się przy ścianie lasu. Przejście przez mauzoleum (zwiedzanie czy pielgrzymka przez kolejne świeckie stacje drogi krzyżowej…?) zostało wyraźnie podzielone na dwie części. Pierwsza część znajduje się pod dachem rozumianym dosłownie. W czterech betonowych domach o jeszcze w miarę stabilnych formach, wszystkie rozcięcia w bryłach, ścianach i dachach zostały przykryte przeszkleniami. Powód rozwiązania jest prozaiczny – komfort zwiedzania o każdej porze roku. Oryginalnym zabiegiem projektantów jest natomiast wyprowadzenie ostatnich sekwencji wystawy poza zamknięte wnętrza. Zwiedzanie mauzoleum nabiera dodatkowego waloru w zimny i deszczowy dzień, kiedy nagle opuszcza się strefę kontrolowanego muzealnego komfortu. Ostatni etap albo epilog zwiedzania odbywa się wśród form, które ukazują daleko idącą destrukcję materii. Dominuje pustka, pozostałość po czymś, co kiedyś istniało. W tych zewnętrznych, niczym nieosłoniętych przestrzeniach, beton konstrukcji, drewno ekspozytorów i czarna stal plansz informacyjnych są wystawione na działanie (zawsze niszczących każdą materię) warunków atmosferycznych. Przestrzeń mauzoleum można interpretować jeszcze inaczej. Na fotografii wykonanej z lotu ptaka wyraźnie widać, jak kręgosłup budynku, zbudowany z jedenastu części, został centralnie „osadzony” w siatce betonowych ścieżek. Te ścieżki trawersują łąkę i prowadzą do betonowych murów zbudowanych na granicy działki; w nich zostały wmurowane pamiątkowe tablice. W swojej mozolnej drodze ścieżki w dziesięciu miejscach „przecinają” budynek i w tych miejscach przewidziano możliwość wyjścia z wystawy na zewnątrz. Istnieje więc alternatywna forma zwiedzania mauzoleum. Polega ona na tym, że po zapoznaniu się z fragmentem ekspozycji opuszcza się budynek, po chwili ponownie do niego wraca, i czynność tę powtarza kilka razy. W tych następujących po sobie bardzo podobnych sytuacjach, powtarzających się gestach i sekwencjach, byłoby coś z ceremonii, pielgrzymkowego rytuału albo przemierzania dróżek kalwaryjskich.

•
Dwa lata temu w XXVII konkursie Polski Cement w Architekturze główną nagrodę zdobyła Izba Pamięci przy Cmentarzu Powstańców Warszawy. Warto, dysponując czasem, odwiedzić oba miejsca w krótkim odstępie czasu, aby tym wyraźniej odczuć, w jak skrajnie różny sposób można podejść do podobnego tematu upamiętnienia ofiar niewyobrażalnej masakry. W architekturze Izby Pamięci nie ma żadnej bezpośredniej narracji, żadnej opowieści ani elementów, które mają w bezpośredni sposób poruszyć emocje odwiedzającego. Wydaje się, że monument z betonu przypominającego ubitą ziemię stoi przy cmentarzu od niepamiętnych czasów, jako milczący świadek wielkiej zbrodni. Jego mury są grube ponad miarę, korytarz przypomina obejście w starożytnej świątyni, a w samym środku budynku znajduje pusta i niema „komora grobowa”. Tylko płomienie świec migocące w ciemności przywołują wspomnienia świadków z czasu wojny. Na przeciwległym biegunie artystycznej wrażliwości znajduje się mauzoleum w Michniowie. Historyczna ekspozycja prezentowana w mauzoleum jest rozbudowana i, co najzupełniej zrozumiałe, pełni przede wszystkim ważną rolę edukacyjną. Z drugiej strony – cała przestrzeń, w której opowiada się o wojennej tragedii, została zaaranżowana w taki sposób, aby trafić bezpośrednio do zmysłów zwiedzającego, rozniecić w nim współczucie, poczucie solidarności z prześladowanymi, wzbudzić ból, może nawet strach. Do realizacji tego zadania w równym stopniu została zaprzęgnięta architektura budynku-rzeźby. W żadnym miejscu, może poza domem ciszy, nie jest milczącym towarzyszem ani tym bardziej neutralną konstrukcją, oprzyrządowaniem czy pragmatyczną oprawą dla aranżowanej ekspozycji. Przeciwnie, betonowe formy opowiadają wojenną historię we własnym gwałtownym języku. W nocy cała konstrukcja bywa dodatkowo podświetlana, wtedy języki sztucznego ognia dosłownie imitują łunę pożaru trawiącego zabudowania.
•

Nieprzypadkowo jedną z wielu pasji głównego architekta, autora budynku i wystawy, jest teatr. Jego liczne realizacje, między innymi ekspozycja w Muzeum Powstania Warszawskiego, czerpią niejedno z tego (skądinąd szlachetnego i nieokiełznanego) żywiołu. Czy gdyby nie został architektem, byłby reżyserem? Nasze obcowanie z architekturą mauzoleum odbywa się, podobnie jak przeżywanie teatru, przede wszystkim w czasie. Jesteśmy prowadzeni przez kolejne umiejętnie reżyserowane akty i sceny, momenty kulminacji i rozwiązań, wzrastanie i opadanie dynamiki. Wspomniana Izba Pamięci przeciwnie – stoi absolutnie poza czasem, w wiecznym, niezmiennym, wyciszonym, maksymalnie skupionym tu i teraz. Narracyjna architektura mauzoleum w Michniowie uruchamia w człowieku zaplanowane przez autora reakcje, ale ceną za to jest pewne ograniczenie wewnętrznej wolności w interpretowaniu doświadczanych zjawisk. Tutaj nad wszystkim czuwa widoczny reżyser. Realizacje warszawska i michniowska to skrajnie różne propozycje. Obie próbują przemówić do ludzi, którzy nigdy w życiu nie doświadczyli czegoś tak strasznego, dewastującego, jak wojna – i to wydaje się najważniejsze; w tym miejscu jest ukryte prawdziwe sedno problemu. Prawdopodobnie żadna ekspozycja, muzeum czy film, żadne środki architektonicznego czy innego przekazu, nie są w stanie ani odtworzyć, ani imitować wojny, ani poruszyć w człowieku najgłębszych pokładów zrozumienia, czym naprawdę jest wojna. Prawdopodobnie tylko pokolenie, które samo przeżyło wojnę, naprawdę rozumie, że jest ona czymś nieskończenie straszniejszym niż wszystkie próby oddania jej grozy.
Paweł Pięciak

Mauzoleum Martyrologii Wsi Polskich w Michniowie
Michniów, gm. Suchedniów, województwo świętokrzyskie
Autorzy: Nizio Design International, architekci Mirosław Nizio (autor koncepcji), Bartłomiej Terlikowski (architekt prowadzący)
Architektura wnętrz: architekci Mirosław Nizio, Bartłomiej Terlikowski
Architektura krajobrazu: architekt krajobrazu Agnieszka Michalska
Konstrukcja: Cezary Koc, Zbigniew Koc
Inwestor: Muzeum Wsi Kieleckiej
Powierzchnia terenu: 16 225 m2
Powierzchnia zabudowy: 2155 m2
Powierzchnia użytkowa: 2609 m2
Powierzchnia całkowita: 3480 m2
Kubatura: 21 689 m3
Projekt konkursowy: 2009
Realizacja: 2010-2020
Galeria Zdjęć














